Pobojowisko
Detektoryści - eksploracja ... => Czyszczenie i konserwacja znalezisk ... => Wątek zaczęty przez: cyga... w Sob, 28 Sty 2023, 08:24:51
-
Witam...
Chyba nic tu nie ma o mojej metodzie pozbywania się sporych wykwitów, zarzewi korozji stali i żeliwa na tak zwanego "LENIA". :)
Metoda bardzo prosta i co ważne bardzo mało inwazyjna jeżeli chodzi o delikatne odlewy stali i żeliwa.
Jak wiecie kopię sporo militarki i sporych gabarytów amunicji artyleryjskiej ( szklanki,kielichy,redukcje,korpusy pocisków,stalowe zapalniki itd....
Metoda ta w sumie wzięła się sama od siebie, ponieważ zawsze u mnie zalegały tony rozmaitego żelastwa ,czekającego na swoją kolej do mojego warsztatu,"pracowni" mini muzeum ;)....
90% tego żelastwa leży pod chmurką i po pewnym czasie zauważyłem że kilku miesięczne leżakowanie pod chmurką i działanie warunków atmosferycznych robią extra robotę...
Wystarczy młotek ,ręczna drucianka, Cortanin F i eksponat można stawiać na półkę...
Metoda ta ma jak każda inna swoje plusy i minus, ale 90% to plusy..! ale o tym w kolejnym poście podpartym fotkami czyszczonych rzeczy...
Zapraszam do dyskusji,dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami...
C.d.n...
Pozdro...Cyga...
-
na grubym fajnie się to sprawdza :good u mnie na lenia robię tak że smaruje fanta przerobionym olejem silnikowym i zostawiam, np pod wiatą i po paru miesiącach fajnie odparza rudą
-
zimą materiał kurczy się i rozszerza !
Wystarczy całe lato i jesień ( ok 6 miesięcy ) i rdza pięknie odchodzi...
A tu kilka fotek efektu tej metody...
-
szybszą metodą i równie leniwą jest wypalanie w ogniu nie ma co się w to wgłębiać ale kiedyś tak dla jaj rozgrzałem w ogniu zardzewiałą szklankę i klucze do haceli i po zagrzaniu do czerwonego wwaliłem w wiaderko starego oleju :01 wyszło git pomijając fakt smrodu, dymu i pryskającego oleju po wrzuceniu szklanki, ale do sedna, szklanka poleciała pod dach natomiast klucze do haceli zostały w wiaderku na zewnątrz później do wiaderka wleciały inne złomy, woda, liście i tak zostało po chyba dwóch latach przebierałem to wiadro i wyszły te klucze ale całe rude, wystarczyło je tylko przejechać szczotką i pojawiła się czarna stal zakonserwowane na amen jest to chyba najtańsza, najszybsza i najprostsza metoda czyszczenia i konserwacji w jednym (dla grubych metali)
-
szybszą metodą i równie leniwą jest wypalanie w ogniu nie ma co się w to wgłębiać ale kiedyś tak dla jaj rozgrzałem w ogniu zardzewiałą szklankę i klucze do haceli i po zagrzaniu do czerwonego wwaliłem w wiaderko starego oleju :01 wyszło git pomijając fakt smrodu, dymu i pryskającego oleju po wrzuceniu szklanki, ale do sedna, szklanka poleciała pod dach natomiast klucze do haceli zostały w wiaderku na zewnątrz później do wiaderka wleciały inne złomy, woda, liście i tak zostało po chyba dwóch latach przebierałem to wiadro i wyszły te klucze ale całe rude, wystarczyło je tylko przejechać szczotką i pojawiła się czarna stal zakonserwowane na amen jest to chyba najtańsza, najszybsza i najprostsza metoda czyszczenia i konserwacji w jednym (dla grubych metali)
Extra , trzymaj ten materiał , a ja na dniach napiszę też temat o metodzie "PIECÓWA" :devil
-
wracając do tematu , pod dachem też można składować i metoda działa :good